Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łóżko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łóżko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 stycznia 2014

nice surprise XXI

Jest ciężko :( ale przed Wami kolejny rozdział. Pozostały jeszcze tylko dwa... Pomysł na nowe opowiadanie jest, ale czasu brak. Zobaczymy jak to będzie ;) 
pozdrawiam cieplutko w te zimowe dni :)

CZYTAM = KOMENTUJĘ

"Życie jest nieprzewidywalne..."

- Odwieźć cię? - pytanie blondyna przerwało ciszę panującą przy śniadaniu. Hermiona przełknęła ostatni kęs muesli zmieszanych z jogurtem i popatrzyła uważnie na blondyna.
- Jeżeli wczoraj wzbudziłam w tobie poczucie odpowiedzialności za mnie to bardzo przepraszam.
- Po prostu zapytałem czy cię odwieźć? Akurat jadę w twoją stronę.
- Dziękuję, ale dam sobie radę – uśmiechnęła się blado i wstała od stołu. Tak naprawdę nie chciała aby Malfoy poznał jej słabości, wszyscy postrzegali ją jako silną, pewną siebie kobietę i bardzo chciała aby tak zostało.
- O której kończysz? - pytanie spowodowało, że dziewczyna znieruchomiało w pół kroku. Powoli odwróciła się i popatrzyła przenikliwie na blondyna.
- Dlaczego pytasz? - Draco wzruszył beztrosko ramionami i jakby od niechcenia rzucił:
- Tak po prostu.
- Tak po prostu nagle się interesujesz mną i moją pracą? - oschle zapytała brązowooka.
- Jesteś moją żoną chyba mam prawo wiedzieć co się u ciebie dzieje?
- Jakoś ty nie powiedziałeś dokąd i w jakim celu wyjeżdżasz, więc daruj sobie tę swoją troskę – warknęła zdenerwowana. Malfoy podszedł do niej i popatrzył głęboko w jej piękne oczy, które teraz wydawały mu się takie smutne i odległe.
- Nie mam zamiaru zwalać na ciebie moich problemów, bo masz wystarczająco dużo swoich – powiedział wyniośle. Ich rozmowę przerwało pojawienie się Narcyzy, która radośnie ich powitała. Hermiona posłała kobiecie życzliwy uśmiech. Draco uśmiechnął się pod nosem, teraz miał doskonałą okazję uzyskać odpowiedź na swoje pytanie.
- To, o której kończysz pracę kochanie? - zapytał unosząc lewą brew. Brązowooka posłała mu pełne nienawiści spojrzenie, wiedziała, że starsza pani usłyszy jej odpowiedź dlatego postarała się na jak najmilszy ton przyozdabiając jednocześnie swoją twarz złośliwym uśmiechem.
- O szesnastej, ale nie wiem czy coś się nie przedłuży. Wiesz jak jest w sądach... Muszę już iść – chciała odejść jednak silna ręka blondyna zatrzymała ją. Jego stalowe tęczówki nie wyrażały żadnych emocji. Powoli przybliżył się do niej i złożył na jej ustach pocałunek. Hermiona odruchowa przymknęła swoje powieki i poddała się tej przyjemnej pieszczocie, która ku jej niezadowoleniu nie trwała długo.
- Miłego dnia – szepnął wprost do jej ucha, wywołując tym samym przyjemny dreszcz na jej ciele.



Blondyn stał w drzwiach gabinetu gryfonki i z zainteresowaniem przysłuchiwał się rozmowie toczącej się w środku.
- Bardzo pani dziękuję panno Granger - powiedział przymilnie głos, który należał do Georga Campbella szefa działu archiwalnego w Ministerstwie. Draco zastanawiał się co do cholery ten człowiek robi w kancelarii jego żony.
- Pani Malfoy – mruknęła cicho dziewczyna.
- Słucham? - zapytał mężczyzna, który nie usłyszał słów wypowiedzianych przez gryfonkę.
- Nie jestem już panną Granger – Hermiona posłała mu życzliwy uśmiech. – Nazywam się Malfoy – na twarzy mężczyzny pojawiło się zdumienie. „Moja dziewczynka” pomyślał z zadowoleniem Draco.
- Ach tak... Pierwsze słyszę żeby pani i Malfoy...
- Wie pan jak to jest, nie chcemy rozgłosu – przerwała mu brązowooka.
- W każdym bądź razie w ramach podziękowań może dała by się pani skusić na kolację ? O ile pani mąż na to pozwoli.
- Bardzo chętnie ale... - w tym momencie ślizgon postanowił wkroczyć do akcji. Nikt nie będzie podrywał mu żony na jego oczach.
- Hermiona jest już umówiona ze mną George – powiedział lodowatym tonem wchodząc w głąb gabinetu. Na twarzy Campbella widoczne pojawił się grymas niezadowolenia jednak zreflektował się i wyciągnął dłoń. Malfoy niechętnie ściskając jego dłoni dodał – chyba rozumiesz romantyczna kolacja we dwoje, więc nie możesz do nas dołączyć.
- No tak – westchnął Campbell i ruszył w stronę drzwi. – Jeszcze raz dziękuję – powiedział zerkając przez ramię na Hermionę.
- Nie ma za co – odpowiedziała uprzejmie dziewczyna i zamknęła za nim drzwi.
- Co to miało być ? - zapytał ostrym tonem blondyn. Gryfonka popatrzyła na niego groźnie.
- Przyszedł podziękować za pomoc.
- On cię podrywał Granger! - zawyrokował, a Hermiona przewróciła oczami.
- Nie przesadzaj.
- Często ci się to zdarza?
- Co?
- Mężczyźni, którzy w ramach podziękowań chcą cię zabrać na kolację – warknął.
- Czasami – gryfonka wzruszyła niewinnie ramionami.
- Jeżeli jeszcze raz to się powtórzy...
- To co? - zapytała odważnie patrząc mu w oczy. Obszedł biurko i stanął przed nią. Delikatnie dotknął jej policzka.
- Jesteś moja – szepnął wciąż gładząc jej policzek – gdybyś mnie zdradziła moje uczucia zostałyby głęboko zranione – dodał ironicznie. Brązowooka prychnęła i odsunęła się na bezpieczną odległość.
- Oczywiście, przecież kochasz mnie nad życie.
- Cieszę się, że to rozumiesz – zaznaczył. - Musisz zmienić tabliczkę z nazwiskiem na drzwiach.
- Oczywiście panie Malfoy. Życzy pan sobie jeszcze czegoś? - zapytała i zaczęła zbierać swoje rzeczy.
- Kluczyki – dziewczyna popatrzyła na niego jakby miał problemy z głową. – Do samochodu.
- To mój samochód, więc ja prowadzę – warknęła zdenerwowana.
- Granger jesteś zła jak osa w takim stanie nie powinnaś prowadzić. Kluczyki – wyciągnął rękę przed siebie czekając aż mu je poda. Dziewczyna zazgrzytała zębami i wcisnęła mu je w dłoń. Draco jak przystało na kulturalnego mężczyznę pomógł jej założyć płaszcz i przepuścił w drzwiach.


- Po co tak właściwie przyjechałeś? - popatrzyła na niego z zaciekawieniem i dostrzegła delikatny uśmiech na jego twarzy.
- Żeby zaprosić cię na kolację.
- Mnie? Na kolację?
- No tak. Co w tym dziwnego? - Hermiona wzruszyła ramionami.
- Nic, po prostu nie widzę powodu, dla którego miałbyś zabierać mnie na kolację
- Jesteśmy małżeństwem chyba nie myślałaś, że cały czas będę gdzieś wyjeżdżał i pozostawiał cię na całe tygodnie?
- Szczerze mówiąc miałam taką cichą nadzieję – powiedziała ironicznie co wywołało cichy śmiech blondyna.
- Może nie jestem specjalistą w sprawach małżeństwa, ale wiem, że kobiety lubią prezenty i kolacje – gryfonka prychnęła słysząc jego teorię.
- No tak w końcu jesteś ekspertem od kobiet.
- Poza tym – kontynuował niewzruszony Draco – skoro już udajemy małżeństwo to przynajmniej róbmy to dobrze.
- Żeby potem rozstanie było bardziej dramatyczne? - zapytała z przekąsem brązowooka.
- Na przykład – mruknął.



- Nie chcę aby nasze relacje były takie – blondyn zawiesił swój głos szukając w głowie odpowiedniego określenia – formalne.
Siedzieli razem w najlepszej czarodziejskiej restauracji. Wewnątrz pod sufitem unosiły się magiczne lampiony, a w tle leciała kojąca muzyka. Malfoy specjalnie zamówił stolik w ustronnym miejscu żeby mogli swobodnie porozmawiać. Wystrój knajpy wywarł ogromne wrażenie na Hermionie, która od dawna chciała odwiedzić to miejsce jednak nie bardzo miała z kim. Doskonale zdawała sobie sprawę, że zamówienie tutaj stolika w ostatniej chwili graniczy z cudem jednak wiedziała, że arystokrata ma na to swoje sposoby. Popatrzyła na niego uważnie.
- Nie sądzę aby sypianie w jednym łóżku i całowanie się można nazwać formalną relacją – uśmiechnęła się krzywo, a blondyn westchnął głośno.
- Granger nie o to mi chodzi. Powinniśmy się lepiej poznać, więcej rozmawiać, przestać udawać.
- Udawać czego?
- Że nic nas nie łączy.
- A coś nas łączy?
- No widzisz Granger tutaj pojawia się problem. Coś nas łączy, ale jest to zdecydowanie za mało.
- Nie wiem o co ci chodzi - powiedziała lekko zdezorientowana brązowooka.
- Jesteśmy małżeństwem, tego faktu nie zmienisz już do końca życia. Sytuacja wymknęła się trochę spod kontroli, ale oboje dostosowaliśmy się do nowych warunków. Ludzie w końcu dowiedzą się, że wzięliśmy ślub i wtedy zaczną patrzeć nam na ręce.
- Malfoy powiedz wprost o co ci chodzi – mruknęła.
- Musimy zacząć razem wychodzić, pokazywać się publicznie i nie możemy przy tym wyglądać jak skazańcy. Uważam również, że powinniśmy zacząć razem uprawiać seks.
- Słucham? - wykrztusiła zaskoczona.
- Nie mam zamiaru wplątywać się w jakieś skandale z kochankami – blondyn przeszywał ją wzrokiem.
- Chyba trochę przesadzasz... Możesz jakoś ograniczyć swój popęd seksualny.
- Ograniczam go od ponad miesiąca – syknął. Dziewczyna popatrzyła na niego zdziwiona
- Poważnie? Przecież ty...
- Szanuję swoją żonę - oznajmił poważnie. - Poza tym doskonale pamiętam jak było ci ze mną dobrze – słysząc te słowa gryfonka oblała się rumieńcem. – Nie rozumiem dlaczego z tego rezygnujesz?
- Bo to wszystko dzieje się za szybko. Jesteś dla mnie obcym człowiekiem. Do tej pory traktowałam cię jak wroga, a teraz dzielę z tobą dom i sypialnię – Hermiona przymknęła oczy i głośno wciagnęła powietrze – ja tak nie potrafię. Za dużo ode mnie wymagasz.
- Rozumiem, dlatego chcę abyśmy się lepiej poznali. To chyba sprawiedliwe rozwiązanie?
- Nie wiem czy takie w ogóle istnieje – mruknęła zrezygnowana. Na stoliku pojawiły się zamówione przez nich dania oraz wino. Oboje jedli w ciszy zerkając na siebie niepewnie. Kiedy skończyli posiłek Draco dolał im wina. Hermiona upiła łyk i popatrzyła na swojego męża. Była zaintrygowana jego propozycją, skoro jednak to on pierwszy wyciągnął do niej dłoń aby jakoś wyjść z tej niezręcznej sytuacji to dlaczego by nie skorzystać?
- Opowiesz mi coś o sobie? - zapytała.
- Co chciałabyś wiedzieć?
- Nie wiem... Coś czego jeszcze nie wiem – uśmiechnęła się łagodnie.
- Lubię oglądać mecze „Czerwonych Diabłów”.
- Domyśliłam się na weselu Ginny i Zabiniego - mruknęła niezadowolona. - Musisz się bardziej postarać.
- A ty też się postarasz? - popatrzył na nią, a w jego oczach można było dostrzec wesołe iskierki.
- To zależy od ciebie Malfoy – zmysłowy głos brązowookiej odpowiednio zadziałał na ślizgona.
- Chcę przejąć pewną upadającą firmę dlatego byłem we Francji.
- Trochę lepiej... Kontynuuj - powiedziała zachęcająco.
- Zawsze marzyłem o tym aby mieć psa, ale nie mam czasu na to żeby się nim odpowiednio zająć.
- To bardzo odpowiedzialne z twojej strony, że go nie masz. Jakie są twoje ulubione lody?
- Czekoladowe. A twoje?
- Waniliowe. Najpiękniejsze miejsce w jakim byłeś?
- Bora bora. Polecimy tam na wakacjach – posłał jej promienny uśmiech. Dziewczyna poczuła się jakby odkrywała nowy ląd.
- Myślisz, że nasze małżeństwo przetrwa do wakacji?
- Jestem tego pewien Granger.
- Masz jakieś marzenia? - zapytała zaciekawiona, a on skinął twierdząco głową. - Jakie?
- Chciałabym być szczęśliwy - wyraz zaskoczenia odmalował się na twarzy gryfonki.
- Nie jesteś?
- Jestem, ale nie do końca... Czegoś ciągle mi brakuje.
- Może powinieneś tego poszukać?
- Może... A ty masz marzenia?
- Tak. Chciałabym przeczytać wszystkie białe kruki z waszej biblioteki zanim będę się musiała wyprowadzić z Malfoy Manor – odparła zupełnie poważnie wywołując serdeczny śmiech blondyna.
- To akurat mogłem zgadnąć. Bardzo przyziemne marzenie Granger. Nie masz jakiegoś bardziej podniosłego?
- Jesteś strasznie wymagający. Marzy mi się aby na świecie panował pokój i żeby ludzie byli lepsi.
- Jak zwykle myślisz o innych – Draco dolał im wina – pomyśl o sobie. Czego chciałabyś dla siebie?
- Chciałabym przezwyciężyć ból po stracie rodziców – szepnęła zamyślona. W tym momencie Malfoy poczuł potrzebę przytulenia jej. Hermiona otrząsnęła się z zamyślenia i żeby rozluźnić atmosferę zapytała – z kim straciłeś dziewictwo? - Draco parsknął śmiechem.
- No wiesz co Granger tego pytania się nie spodziewałem - powiedział nieco oszołomiony, ale widząc jej wesołą minę postanowił odpowiedzieć. - Z Parkinson. A ty? - brązowooka uśmiechnęła się tajemniczo. – Skarbie nie wywiniesz się od odpowiedzi - ostrzegł ją.
- Krum.
- No nie – westchnął, jednak zaraz na jego twarzy pojawił się ironiczny uśmiech. – Jestem od niego lepszy? - gryfonka popatrzyła na niego spod przymrużonych powiek.
- Może – odpowiedziała i roześmiała się wesoło. Rozmawiali tak przez dwie godziny zmniejszając dystans jaki między nimi panował. Oboje dowiedzieli się o sobie wielu różnych, ciekawych rzeczy. Po kolacji wezwali MAGtaxi i wrócili do Malfoy Manor.
Hermiona udała się schodami na górę do sypialni, w której chciała zapalić światło, ale blondyn uchwycił jej dłoń.
- Nie psuj nastroju – szepnął zmysłowo, a brązowooka poczuła jak jej puls przyspiesza. Jego ciepły oddech delikatnie łaskotał jej kark, a przyjemne ciarki przebiegły wzdłuż kręgosłupa. – Odwróć się – wymruczał, a ona bez protestu wykonała polecenie. W powietrzu można było wyczuć erotyczne napięcie panujące między nimi. Blondyn nachylił się i delikatnie musnął jej usta czekając na pozwolenie ze strony dziewczyny. Hermiona odwzajemniła jego pieszczotę. Pocałunek był delikatny i namiętny. Draco sprawiał wrażenie zafascynowanego jej wargami, zachowywał się tak jakby chciał ją uwieść swoim pocałunkiem. Po chwili przyciągnął ją do siebie i mocniej wpił się w zmysłowe usta dziewczyny. Brązowooka poczuła jego podniecenie i cicho jęknęła. Gryfonka czuła, że traci nad sobą kontrolę, zapach Malfoy'a zawładnął jej zmysłami. Blondyn niechętnie odsunął się od niej, a ich szybkie oddechy przenikały się w ciemności. Draco westchnął głośno.
- Chyba lepiej będzie jak prześpię się dzisiaj na sofie.
- Nie – szepnęła. – Twoje miejsce jest w łóżku.
- Granger moja rycerskość jest na wyczerpaniu. Nie chcę cię do niczego zmuszać.
- Idź się połóż. Ja zaraz przyjdę.
Hermiona stała w łazience i spoglądała na komplet bielizny, który dostała od Dracona. Czy aby na pewno dobrze robi? W tym momencie zdała sobie sprawę z tego, że musi przestać analizować. Ona pragnie czuć. Szybko rozebrała się z sukienki, odświeżyła, założyła prezent i narzuciła na siebie krótki satynowy szlafrok. Wchodząc do sypialni zauważyła, że blondyn nie śpi, ale przegląda jakieś dokumenty. Jednym machnięciem różdżki zgasiła światła i zapaliła świece w pokoju. Draco popatrzył zaskoczony na stojącą pośrodku sypialni dziewczynę.
- Mówisz, że od ponad miesiąca nie spałeś z żadną kobietą? – zapytała jakby od niechcenia.
- Mhm – mruknął i ostatkiem sił przeniósł wzrok na dokument trzymany w ręku.
- Malfoy? - ślizgon podniósł swój wzrok i poczuł, że brakuje mu tchu. Tuż przed jego łóżkiem stała kobieta jego marzeń, ubrana tylko w mały koronkowy stanik oraz figi od tego samego kompletu. Była prawie naga. Jego oczy pociemniały z podniecenia. – Pamiętasz? - zapytała i lekko przygryzła dolną wargę.
- Oczywiście, że tak – odparł lekko ochrypniętym głosem, który brązowookiej wydał się bardzo seksowny. Uśmiechnęła się do niego zmysłowo.
- Powinniśmy przestać udawać – szepnęła. Blondyn podniecony do granic możliwości z trudem siedział na miejscu. Gryfonka podeszła do łóżka i wyjęła kartkę papieru z jego dłoni, odrzuciła kołdrę na bok i z zadowoleniem uświadomiła sobie, że osiągnęła efekt jakiego pragnęła. Usiadła okrakiem na chłopaku, który był w samych bokserkach. Pochyliła się i mocno pocałowała go w usta, a następnie zaczęła pieścić jego szyję i klatkę piersiową. Z ust blondyna wydobył się pomruk zadowolenia, gdy dziewczyna sprawnym ruchem rozpięła biustonosz i odrzuciła go na bok.
- Granger czy ty chcesz mnie wykończyć?
- Skąd wiedziałeś? - uśmiechnęła się do niego zalotnie. Widząc, że chłopak chce przejąć kontrolę nad sytuacją popatrzyła stanowczo w jego oczy. – Nie przerywaj - upomniała go i ponownie zaczęła wędrówkę po jego ciele. Draco czuł jak krew buzuje mu w żyłach, a jego puls przyspiesza. Hermiona sprawnym ruchem pozbawiła go bokserek i pocałowała go w ten najintymniejszy sposób. Malfoy zacisnął zęby. Tak długo czekał aż będzie mógł ponownie posiąść jej ciało, doprowadzić ją do granic rozkoszy, więc teraz nie chciał żeby to skończyło się tak jak planowała jego żona. Podciągnął ją do góry. Spojrzała na niego zdezorientowana.
- Nie podoba ci się?
- Chcę więcej – szepnął. Dotknął jej jedwabistej skóry na piersiach, a jego smukłe palce zaczęły drażnić stwardniałe sutki. Powoli i zmysłowo przeniósł dłonie na jej kobiecość, którą zaczął pieścić wywołując tym samym ciche jęki Hermiony. Delikatnie przewrócił ją na plecy i niemal z namaszczeniem zanurzył się w niej. Cichy pomruk zadowolenia wyrwał się z jego ust, była taka jaką ją zapamiętał rozkosznie ciepła, wilgotna i ciasna. Zaczął powoli poruszać się w jej ciele po to tylko by za chwilę przestać. Gyrfonka popatrzyła na niego zamglonym wzrokiem, a on uśmiechnął się kpiąco.
- Możesz mi przypomnieć kto jest lepszy? Ja czy Krum? - brązowooka jęknęła przeciągle.
- Malfoy.
- Odpowiedz i będę kontynuował – wymruczał. Dziewczyna zakołysała zachęcająco biodrami jednak blondyn był nieugięty. - No słucham? Ja czy Krum?
- Ty jesteś lepszy! - wymruczała seksownym głosem jego żona. Triumfalny uśmiech zagościł na przystojnej twarzy arystokraty, który ponownie zabrał ich w długą miłosną podróż. Tej nocy kochali się jeszcze dwa razy, albowiem oboje byli spragnieni swoich ciał, a każdy kolejny raz był bardziej namiętny od poprzedniego. Żadne z nich nie zdawało sobie sprawy, że coś w ich życiu ulega zmianie...

czwartek, 28 listopada 2013

nice surprise XIV (+18)

A miłość? Jeszcze jeden nałóg młodości, ryzykowne gry, oszałamiające stany nieważkości.”

Siedzieli obok siebie. Hermiona znowu czuła zapach jego perfum, który przyjemnie drażnił jej zmysły. Spojrzała na niego ukradkiem był taki pewny siebie, a zarazem wyluzowany. Ich drogi się rozejdą on będzie dalej przystojnym biznesmenem, a ona waleczną panią mecenas. Życie. Przez głowę dziewczyny przemknęła myśl, że robi się sentymentalna. Mimowolnie westchnęła
- Granger czyżby moje towarzystwo było aż tak uciążliwe, że tak wzdychasz? - blondyn uniósł swoją lewą brew.
- Skądże Malfoy. Marzyłam od o tym lat żeby spędzić razem z tobą tyle czasu – mruknęła zrezygnowana dziewczyna.
- Coś cię gryzie...
- Nie myśl sobie, że powiem ci co – posłała mu groźne spojrzenie, na co on uśmiechnął się pod nosem.
- Nie chcesz to nie mów. Myślałem, że wy kobiety lubicie rozmawiać i dzielić się swoimi problemami.
- Być może. - Blondyn się nie odezwał, bo wiedział, że przyciskanie jej do muru niczego nie zmieni. Wkrótce zatrzymali się pod jej domem, Draco wysiadł żeby otworzyć jej drzwi. Stanęli naprzeciwko siebie, a on spojrzał głęboko w jej oczy, które były takie piękne i zarazem smutne.
- Wejdziesz na herbatę? - zapytała niepewnie.
- Chętnie – odparł gładko Malfoy.

- Wiesz, że jestem pijana? - siedzieli w kuchni przy stole w ręku trzymając kubki z gorącą herbatą. Draco uśmiechnął się.
- Wiem. Ja też jestem. I co w związku z tym?
- Żebyś sobie Malfoy nie myślał, że na trzeźwo też bym ci się tak zwierzała – skrzywiła się.
- Żebyś sobie nie myślała, że na trzeźwo chciałbym słuchać twoich rozterek.
- Bardzo śmieszne - brązowooka zamilkła na chwilę. - Wiesz gdy odeszli moi rodzice czułam się sama jak palec, nie mam rodzeństwa, nie utrzymuję kontaktów z dalszą rodziną - westchnęła. - Ginny mnie wspierała od Hogwartu. Nawet jak zaczęła się spotykać z Zabini'm to mieli dla mnie czas. A teraz? Harry i Ron są w ciągłych rozjazdach, mają wiele meczy, treningów. Ginny i Blaise wzięli ślub, pewnie postarają się o dziecko i będą mieli swoją rodzinę. Już nie będą mieli tyle czasu. Wydaje mi się, że nasza przyjaźń może powoli wygasać aż w końcu całkiem zgaśnie.
- Przesadzasz Granger. Prawdziwa przyjaźń wytrzyma wszystko.
- Tak myślisz?
- Ja to wiem. To to cię tak męczyło? - zapytał zaskoczony blondyn. Dziewczyna przytaknęła skinieniem głowy. Draco skupił na niej swój uważny wzrok. – Kłamiesz - stwierdził po chwili. -  Skoro już tutaj jestem i słucham to przynajmniej nie kłam.
- Dostałam pismo od komornika. Znalazła się chętna osoba do kupienia domu. Myślałam, że to dłużej potrwa – Hermiona upiła łyk herbaty.
- Dlaczego tak zależy ci na tym domu?
- Właściwie to teraz nie zależy mi na budynku tylko na tym co jest w środku.
- To to odkup – powiedział to jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Nie mogę! Wszystko jest zadłużone. Nie można sobie kupić pojedynczych rzeczy. Wszystko albo nic – Draco poczuł, że jest mu szkoda Hermiony. Mógłby jej pożyczyć te pieniądze, ale przecież dał jej do cholery propozycję małżeństwa. W życiu nie ma nic za darmo, więc jeżeli Granger chce to musi przystać na jego warunki. Podniósł się od stołu i podszedł do niej. Stanął za jej plecami, położył swoje dłonie na jej ramionach i zaczął je delikatnie masować.
- Co robisz? - zapytała zaskoczona.
- Nie udawaj, że nie znasz się na takich rzeczach. Pomagam ci się odprężyć – wyszeptał jej do ucha. Po ciele Hermiony przeszedł przyjemny dreszcz, a wypity alkohol zaszumiał jej w głowie. Z rozkoszą przymknęła powieki.
- Znasz jeszcze jakieś inne sposoby? - zamruczała jak kotka. Draco uchwycił jej podbródek, obrócił jej głowę ku sobie. nachylił się i wpił się w jej spragnione wargi. Całował ją z taką pasją aż Hermiona poczuła jak rozpływa się w tym cudownym uczuciu. Powoli podniosła się z krzesła, lecz blondyn oderwał od niej swoje usta. Mruknęła niezadowolona z takiego obrotu sytuacji, jednak po chwili Malfoy zaczął wodzić ustami po jej szyi zmierzając coraz niżej ku jej dekoltowi. Gryfonka poczuła, że brakuje jej tchu. Odsunęła delikatnie chłopaka.
- Co my robimy ? - szepnęła oszołomiona.
- Nie psuj chwili Granger – wyszeptał niskim, seksownym głosem – pragnę cię. Przestań analizować, daj się ponieść emocjom – Spojrzał w jej oczy dając jej czas na zaprotestowanie, ale ona milczała jak zaklęta. Cień uśmiechu pojawił się na twarzy blondyna, który ponownie nachylił się i zaczął całować jej szyję.
- Draco.
- Mhm - wymruczał nie odrywając warg od jej gładkiej skóry.
- Chodźmy do sypialni – zaproponowała nieco ochrypniętym głosem. Tego nie trzeba mu było powtarzać dwa razy, chwycił ją za rękę i poprowadził na górę. Gdy znaleźli się w pokoju blondyn uniósł dłonie do głowy gryfonki i delikatnie rozpuścił jej długie, lśniące włosy po czym ponownie z pasją wpił się w jej malinowe usta. Nie przestając jej całować odnalazł suwak od sukienki i zgrabnie go rozpiął. Delikatny materiał opadł na podłogę, tak że Hermiona stała przed nim w samej koronkowej bieliźnie i pończochach. Wydawała się być nieco zawstydzona zaistniałą sytuacją. Malfoy spojrzał głęboko w jej oczy.
- Jesteś piękna – powiedział z uznaniem. Panna Granger dostrzegła w jego szarych tęczówkach płonący ogień. Pragnął jej. Uniosła drżące ręce i zaczęła powoli rozpinać guziki jego koszuli, podczas gdy on składał na jej szyi kolejne pocałunki. Już po jego ubranie również znalazło się na podłodze. – Połóż się – rozkazał jej i delikatnie popchnął na łóżko. Hermiona z wdziękiem opadła na chłodną, satynową pościel. Z tej pozycji dostrzegła sportową sylwetkę chłopaka, która była idealna, dokładnie taka jak ją sobie wyobrażała. Wodziła wzrokiem po szerokich, umięśnionych ramionach, płaskim brzuchu, mimowolnie popatrzyła niżej i poczuła przypływ pożądania. Draco zauważył gdzie skierowany jest wzrok gryfonki i uśmiechnął się łobuzersko.
- Granger jaka z ciebie bezwstydnica – mruknął. Brązowooka chciała mu coś odpowiedzieć, ale zamknął jej usta swoim pocałunkiem i sprawnym ruchem pozbawił ją reszty ubrania – Podaruję ci rozkosz jakiej nie dał ci jeszcze żaden mężczyzna – powiedział pełnym pożądania głosem. Nie chciał się spieszyć, pragnął delektować się każdą chwilą. Powoli i z namaszczeniem przejechał językiem po piersi Hermiony co wywołało u niej dreszcz przyjemności. Widząc jej reakcję blondyn zaczął drażnić stwardniałe sutki dziewczyny. Z malinowych ust wydobyły się ciche jęki, które były muzyką dla jego uszu. Draco przeniósł swoje pocałunki na jej płaski brzuch i zaczął schodzić coraz niżej. Pożerał ją kawałek po kawałeczku jakby chciał nasycić swój głód, który rósł w nim od dawna. Oddech Hermiony był coraz szybszy, urywany... Torturował ją, lecz były to słodkie tortury. Powoli, niespiesznie zbliżył swoje usta do jej kobiecości i zaczął całować ją w ten najintymniejszy sposób aż drobnym ciałem gryfonki zawładnął spazm rozkoszy. Blondyn ponownie znalazł się przy jej uchu.
- To dopiero początek – powiedział zmysłowym szeptem. Rozchylił ręką jej uda i wszedł w nią pewnym ruchem. Z jego ust wydobył się cichy pomruk zadowolenia. Brązowooka spojrzała z uwielbieniem w jego stalowe tęczówki, które niemal krzyczały „Jesteś moja”. Ich nagie ciała ocierały się o siebie w skotłowanej pościeli. Hermiona zapomniała o całym otaczającym ją świecie, a z jej malinowych ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki oraz okrzyki. Malfoy czuł się dumny z tego, że to właśnie on doprowadza do takiego stanu wyniosłą panią mecenas, sycił się tym widokiem i reakcjami. Blondyn zaczął poruszać się coraz szybciej. Jego mocne, głębokie pchnięcia sprawiły, że Hermiona odrzuciła głowę do tyłu wbijając paznokcie w jego plecy, a jej ciałem wstrząsnął potężny orgazm, moment później on również szczytował. Chwilę potrwało zanim ich oddechy się uspokoiły, Draco delikatnie odgarnął włosy z twarzy panny Granger.
- Moja propozycja małżeństwa jest nadal aktualna. Zastanów się - mruknął. - Idę do łazienki – dodał podnosząc się z łóżka.
Gryfonka leżała w łóżku rozmyślając o tym co przed chwilą się wydarzyło. To był najbardziej ekscytujący i niesamowity seks w jej życiu. Spojrzała na niego uważnie, gdy wrócił z łazienki.
- Przecież to byłoby bez sensu – zauważyła cichym i spokojnym głosem.
- Bez sensu byłoby gdyby jedno z nas wierzyło w miłość, a my oboje w nią nie wierzymy – powiedział nakładając bokserki. – Zastanów się nad tym. Pełna niezależność, dostęp do funduszy, nazwisko, rodzina - wyliczył jej wszystkie pozytywne strony.
- Chcesz żebym się sprzedała.
- Nie - zaprzeczył stanowczo. - Chcę zawrzeć transakcję korzystną dla nas obojga. Poza tym - odwrócił się w jej stronę i uśmiechnął pod nosem. - Podoba mi się twój tyłek Granger – Popatrzył na nią wzrokiem zarezerwowanym tylko dla Malfoy'ów i zaczął gładzić jej nagie ramię.
- Nie wiem - odpowiedziała zmęczona. - Jestem pół przytomna. Do kiedy mogę podjąć decyzję?
- Najlepiej jak najszybciej. Powiedzmy, że maksymalnie daję ci miesiąc – powiedział podnosząc się z łóżka.
- Dlaczego ja?
- Mam swoje powody – powiedział cicho – Nie musisz mnie odprowadzać trafię do wyjścia. Odpoczywaj Granger – obejrzał się, ale dziewczyna już spała. Nachylił się i musnął ustami jej policzek.

CZYTAM = KOMENTUJĘ

Kolejna część pojawi się być może 6 grudnia. Dziękuję za każdy jeden komentarz. Opowiadanie będzie dokończone nawet jeżeli będzie je czytać tylko jedna osoba (tak sobie obiecałam)
Pozdrawiam
pola