Pokazywanie postów oznaczonych etykietą taniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą taniec. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 listopada 2013

Zatańcz dla mnie Granger - miniaturka cz. III

Dobry wieczór! :)
Przed Wami ostatnia część miniaturki. 
Mam pomysł na kolejną stąd moje pytanie: czy jesteście zainteresowane?
Dziękuję każdej z osobna za pozostawiony komentarz, są one dla mnie bardzo ważne gdyż dają motywację do dalszego pisania :)
Domyślałam się, że nieszczęśliwe zakończenie nie wchodzi w grę, nie wiem czy spodoba Wam się ostatnia część same to ocenicie :)
Już jutro 08.11 kolejna część Nice surprise.
Pozdrawiam gorąco
pola.

CZYTAM = KOMENTUJĘ

Severus Snape przeszedł wszystkie konieczne badania najszybciej jak mógł i z powrotem był w Hogwarcie. Ku jego uciesze szkoła stała jak dawniej, uczniowie nie chodzili przestraszeni znakiem czego Malfoy i Granger albo się unikali, albo jakimś cudem się dogadywali. Severus właśnie usiadł w swoim wygodnym fotelu i wyciągnął Proroka Codziennego, a tam na pierwszej stronie znajdował się ogromny napis:

DZIEDZIC MALFOY'ÓW I DZIELNA GRYFONKA PARĄ ROKU!

Ostatniej soboty podczas przyjęcia w Ministerstwie Magii Draco Malfoy i Hermiona Granger publicznie przyznali się do tego, że są w związku...

W tym momencie dyrektor szkoły przestał czytać i niemal natychmiast wysłał sowy do wspomnianych w artykule osób.
- Powinienem o tym coś wiedzieć? - popatrzył uważnie na swoich rozmówców, którzy stali i patrzyli obojętnym wzrokiem na stronę tytułową w gazecie.
- Powinieneś, ale nie chcesz – powiedział swobodnie blondyn. Zaintrygowany Snape przeniósł wzrok na gryfonkę.
- Granger masz coś do powiedzenia?
- Nie – ucięła krótko i popatrzyła mu odważnie w oczy, brunet westchnął i z niedowierzaniem pokręcił głową. - Wiedziałem, że nie można was zostawić samych. Możecie już iść. A tobie – wskazał palcem na Malfoy'a - serdecznie dziękuję za zastępstwo.
- Polecam się na przyszłość – chłopak uśmiechnął się ironicznie, po czym wstał z fotela i przepuścił brązowooką w drzwiach. Gdy znaleźli się na korytarzu złapał ją za rękę i popatrzył natarczywie w czekoladowe oczy. - Chcesz o tym porozmawiać?
- Nie – Draco zawahał się.
- Na pewno?
- Tak. Puść mnie, spieszę się na zajęcia Malfoy – gryfonka wyszarpnęła rękę i ruszyła pospiesznym krokiem do swojej sali. Dzień minął jej szybciej niż się spodziewała. Teraz będąc po relaksującej kąpieli siedziała w swoim fotelu, otulona puszystym kocykiem i czytała książkę. Z tej przyjemnej czynności wyrwało ją pukanie, zaskoczona mruknęła cicho - proszę
- Cześć Granger – w drzwiach stał Blaise Zabini. – Mogę wejść?
- Jasne – odpowiedziała machinalnie.
- Czytałem artykuł – brunet popatrzył na nią uważnie – martwię się o niego. – Hermiona była zaskoczona nagłym wyznaniem ślizgona.
- To duży chłopak da sobie radę – mruknęła.
- Posłuchaj Granger jesteś mądra kobietą, a on jest inteligentnym facetem. Pasujecie do siebie to jasne jak słońce. Nie wiem dlaczego, ale zgodziłaś się odegrać tę szopkę przed Astorią. Może daj wam szansę?
- Malfoy cię tu przysłał? - gryfonka nie kryła zaciekawienia.
- Nie.
- Powiedziałam ci Blaise, że Draco to duży chłopiec i da sobie radę, a o mnie nie musisz się martwić.
- Jasne – mruknął niezadowolony i ruszył do wyjścia. – Zachowujecie się jak dzieci – rzucił na odchodnym. Gryfonka jeszcze chwilę poświęciła lekturze, a gdy na zegarze wybiła dwudziesta pierwsza zaczęła się pospiesznie zbierać do wyjścia.


- I co Dracusiu? Twoja szlama wystawiła cię do wiatru? - panna Greengrass rzuciła się na szyję blondyna, który od godziny siedział w klubie popijając wodę z cytryną i czekając na Zabini'ego.
- Nie twoja sprawa do jasnej cholery – warknął. – Odsuń się ode mnie.
- Jeszcze zechcesz do mnie wrócić – powiedziała niewzruszona ślizgonka.
- Mogę wiedzieć czego chcesz od mojego faceta Greengrass? - usłyszeli chłodny głos za sobą. Draco gwałtownie odwrócił głowę i ujrzał gryfonkę ubraną w krótką, czarną sukienkę i złote szpilki, na ustach miała prowokującą czerwień.
- Jesteście żałośni! – wrzasnęła na całe gardło Astoria.
- Nie bardziej żałośni niż ty – syknęła Hermiona po czym skupiła całą uwagę na przystojnym blondynie. – Kotku możemy wracać do domu? - kierowany impulsem mężczyzna podniósł się z krzesła, zapłacił barmanowi i ruszył za gryfonką do wyjścia. Gdy znaleźli się na dworze, a chłodne powietrze owiewało ich twarze złapał ją za rękę i popatrzył głęboko w czekoladowe oczy
- W co ty grasz Granger?
- Mam udawać twoją dziewczynę pamiętasz? Taka była umowa.
- Z której się wczoraj wywiązałaś. Nie chcesz ze mną rozmawiać, unikasz mnie, nie chciałaś ze mną zostać w łóżku – wyliczał niewzruszony blondyn.
- Dlaczego mnie zaszantażowałeś? - przerwała mu brunetka.
- I tak mi nie uwierzysz, więc po co drążyć ten temat?
- Chcę wiedzieć Malfoy! - warknęła na co blondyn wciągnął głośno powietrze.
- Zawsze miałaś w sobie coś co mnie przyciągało chociaż się przed tym broniłem z całych sił. Później, gdy zobaczyłem cię w klubie jak tańczyłaś... Od tamtej pory siedzisz w mojej głowie. Jesteś piękna, mądra, zabawna... Chciałem się do ciebie zbliżyć – brązowooka prychnęła.
- Faktycznie tylko ty mogłeś wpaść na tak kretyński pomysł żeby zbliżyć się do mnie szantażem!
- Jestem tylko Malfoy'em, mam taki a nie inny sposób na życie. Chciałem... Chciałem żebyś była częścią mojego życia. Przepraszam nie powinienem tego robić – powiedział spokojnie aby jak najszybciej zakończyć tę sprawę. – Jutro wystosuję oficjalne oświadczenie do pracy, że nie jesteśmy razem. Twoja sukienka jest do odebrania wysłać ci ją sową czy dostarczyć osobiście?
- Sama ją odbiorę najlepiej jeszcze dzisiaj – powiedziała cicho brązowowłosa. Draco skinął głową i ruszył po samochód. Po chwili oboje jechali w milczeniu na Brownstreet 5.


- Gdzie ona jest? - zapytała Hermiona, gdy znaleźli się w ogromnym mieszkaniu ślizgona.
- W sypialni – dziewczyna ruszyła zdecydowanym krokiem w znanym kierunku. Gdy Draco znalazł się sam przymknął powieki i zaklął cicho pod nosem. Myślał, że mu się uda, że zdobędzie kobietę, przy której mógłby się ustatkować. Podszedł do barku i nalał sobie szklaneczkę Ognistej, którą opróżnił za jednym podejściem. Usłyszał cichy stukot obcasów i odwrócił się. Szklanka wypadła mu z rąk. W salonie stała smukła kobieca postać w czarnej bieliźnie, pończochach i koronkowej masce na oczach. Kobieta machnęła różdżką i przysunęła fotel.
- Usiądź – powiedziała spokojnie. Blondyn opadł zaintrygowany na fotel – Możesz patrzeć, ale nie dotykać – ponowne machnięcie różdżką i na środku salonu pojawiła się chromowana rura a w tle zaczęła lecieć kojąca, rytmiczna muzyka.
- Granger? - zapytał zdziwiony ślizgon na co kobieca postać tylko odpowiedziała uśmiechem. Brązowowłosa zaczęła kołysać się w rytm muzyki i zmysłowo zataczać biodrami. Jej ciało połyskiwało delikatnymi drobinkami złota. Malfoy'owi wydawało się, że dla niej grawitacja nie istnieje, jej smukłe nogi, ponętny biust wszystko to było zmysłowe, kobiece, idealne... Kocie ruchy sprawiały, że czuł się jakby był zahipnotyzowany... Figury, które wykonywała były niesamowite i pociągające, sprawiały, że chciałoby się oglądać ten taniec w nieskończoność. Niestety kobieta odsunęła się od rury, podeszła do ślizgona zmysłowym krokiem i nachyliła się nad nim opierając swoje dłonie o poręcz fotela. Spojrzała mu głęboko w oczy.
- Miałam wyrzuty sumienia, że zabrałam ci takie miłe wspomnienie – szepnęła mu w usta. Blondyn gwałtownie wpił się w malinowe wargi gryfonki i wycisnął na nich brutalny pocałunek.
- Ty mała wiedźmo! - warknął podrywając się z fotela po czym złapał i przerzucił dziewczynę przez ramię – już ja cię nauczę moresu – Hermiona piszczała i śmiałą się na przemian. Draco delikatnie ułożył ją na pościeli – zaplanowałaś to?
- Mhm – mruknęła rozpinając jego koszulę.
- Dlaczego? - zapytał z wargami przy jej szyi.
- Chciałam ci dać nauczkę, że nie wszystko osiąga się szantażem poza tym... Odrobina niepewności ci nie zaszkodziła – powiedziała zadowolona z jego pieszczoty. Draco ponownie znalazł się przy jej twarzy.
- Dzisiaj cię stąd nie wypuszczę Granger – ponownie ją pocałował długo i namiętnie.
- Nigdzie się nie wybieram. W końcu jesteśmy parą – po tych słowach przetoczyła się tak iż teraz to ona siedziała okrakiem na blondynie. – To nie koniec mojej nauczki panie Malfoy – szepnęła tuż przy jego uchu nadgryzając jego płatek – ktoś musi rządzić w tym związku.
- Granger możesz pomarzyć o tym, że to będziesz ty – Hermiona ponownie znalazła się pod blondynem. – Chyba zapomniałaś z kim się związałaś. Jestem Draco Malfoy to ja tu ustalam zasady – po tych słowach ich usta złączyły się w ponownym pocałunku nie pierwszym i nie ostatnim tej nocy i w całym ich życiu.

KONIEC.